Chrzanić to, co było? Naprawdę?

Chrzanić to, co było? Naprawdę?

masz do nas pytanie?


Chrzanić to, co było? Naprawdę?

Nikt nie jest w stanie zaprzeczyć sile mediów społecznościowych. Dziś mogła się o tym boleśnie przekonać marka Tiger Energy Drink. Ale powiedzmy to sobie uczciwie – solidnie na to zasłużyła…

Kiedy dwa lata temu, również w wakacje, po ostro przegiętym wpisie marki Żytnia Extra, rozpętała się burza w mediach, nie tylko społecznościowych, wydawało mi się, że nie można upaść niżej. Dziś okazało się, że owszem, można i to w najgorszym z możliwych stylu…

Grafika zamieszczona 1 sierpnia na Instagramie ukazuje wyciągnięty w wymownym geście środkowy palec z zawiniętą na nim kokardką (!). Nad nim został umieszczony napis 1 sierpnia dzień pamięci, a na dole hasło: Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie!

Pokazanie środkowego palca bohaterom Powstania Warszawskiego to strzał we własne serce. Okazanie pogardy bohaterom narodowym w dniu dla nich tak ważnym. Dawno już nie widziałam jednego dnia tylu wpisów na Fecebooku i LinkedInie na temat jednego postu. Branża marketingowa zastanawia się, czym kierował się pomysłodawca tego wpisu, bo na pewno nie rozumem. Klienci Tigera obiecują dożywotni bojkot. Zagotowało się w ludziach na maksa. Miała być beka, a jest wtopa roku. Ludzie tego długo nie zapomną.

Jest jednak zasadnicza różnica pomiędzy sytuacją z Żytną a Tigerem.

Właściciel marki Żytnia Extra zwalił całą winę na agencję, a potem nabrał wody w usta i do dziś milczy. Strona Żytniej na Facebooku jest od lat martwa. Nikt nie wykonał najmniejszego wysiłku, aby tę sytuację załagodzić, wyjść z niej mimo wszystko z twarzą. Ba! Nikt nie przeprosił, a to jest największy grzech.

W sprawie Tigera zareagowano bardzo szybko. Kilka godzin po tym, jak rozpętała się burza na Facebooku, agencja JWT ogłosiła, że dwie osoby odpowiedzialne za umieszczenie tego żenującego wpisu na Instagramie zostały zwolnione, a agencja przeprosiła za publikację. Niedługo po tym na Twitterze prezes Maspexu umieścili krótkie oświadczenie z przeprosinami.

Głos na Twitterze zabrał też prezes Maspexu – właściciela marki Tiger:

– Jestem zszokowany reklamą Tigera. Brak mi słów. Jako współwłaścicielowi firmy produkującej Tigera jest mi po prostu wstyd. Mam osobiście ogromny szacunek do Powstańców. Twarde konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za tę sytuację zostaną wyciągnięte. Zadośćuczynimy za popełniony błąd. Wesprzemy program edukacyjny dotyczący Powstania Warszawskiego.

Mam nadzieję, że ta kompromitująca sytuacja będzie solidną lekcją dla całej branży. Czasem lepiej nic nie robić, zamiast zrobić coś tak głupiego…
Edit 1
Okazuje się, że są firmy, które potrafią szybko wyciągać wnioski. Już po publikacji tego wpisu, Maspex poinformował, że w ramach zadośćuczynienia za skandaliczny post wpłacił 500 000 PLN na konto  Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w ramach pomocy dla powstańców warszawskich. I ten gest jest wart zapamiętania.
Edit 2
Historia ma swój kolejny, zaskakujący zwrot. Ciekawe, co wydarzy się jutro?